Obozy misyjne

Od 26 do 31 lipca 2012 r. w Bieszczadach miał miejsce obóz misyjny zorganizowany przez o. Otto Katto i o. Bogusława Żero. Uczestniczyło w nim 6 osób zainteresowanych misjami i Afryką. W drodze do Ustrzyk Dolnych zatrzymaliśmy się u gościnnych rodziców o. Bogusia w prastarym Przemyślu. W Ustrzykach Dolnych byliśmy w komplecie. Zaprzyjaźniona z misjonarzami rodzina (małżeństwo z dwójką dzieci) zaprosiła nas „na herbatę”, która okazała się być wystawnym obiadem.

Każdy dzień rozpoczynaliśmy Jutrznią lub Eucharystią (po polsku lub angielsku). W piątek 27 lipca odprawiliśmy Drogę Krzyżową na Kalwarii Pacławskiej. Znajdują się tam 42 kapliczki. Jest to najdłuższa kalwaria w Polsce. Ukształtowanie terenu przypomina Ziemię Świętą. Dwa szczyty symbolizujące Górę Oliwną i Golgotę przedzielone są potokiem Wiar przypominającym Cedron. Następnie wzięliśmy udział w koncercie zespołu „Fioretti”, który tworzą klerycy franciszkańscy. Po powrocie do bazy o. Boguś podzielił się z nami świadectwem swojej pracy na misjach w Burundi.

Następnego dnia czekała nas już wspinaczka na Tarnicę (1346 m n.p.m.), Halicz (1333 m n.p.m.), Bukowe Berdo (1201-1311 m n.p.m.). Po drodze o powołaniu misyjnym opowiadał o. Otto. Na szczycie Halicza spotkaliśmy o. Wacława Oszajcę SJ, redaktora naczelnego „Przeglądu Powszechnego”, poetę i wykładowcę. Kazał pozdrowić o. Davida Sullivana M.Afr., który przez 10 lat pracował w Polsce. Chwilę później, na Bukowym Berdzie, było mniej miłe spotkanie ze żmiją zygzakowatą, jedynym jadowitym gadem w Polsce.

W niedzielę mieliśmy zaprezentować pieśni i tańce afrykańskie podczas mszy św. w kościele parafialnym w Tarnawie Niżnej, gdzie nocowaliśmy. Ku naszemu zdumieniu jednak, przed mszą swoje śpiewy przygotowywała schola z Chełma, która również przebywała na wakacjach w Bieszczadach. Podzieliliśmy zatem z nimi nasz repertuar. Ich pieśni były smutne, ale bardzo ładne. Główny celebrans (o. Boguś) spuentował to w ten sposób, że oto bardzo ładnie uzupełnia się Kościół Polski i Kościół Afrykański. Podczas Eucharystii miał miejsce chrzest święty. Jeden z nas zażartował, że po takiej uroczystej oprawie w kościele, gdzie zwykle nie ma żadnego chóru, mała Jadwiga powinna zostać w przyszłości misjonarką.
Niedzielne popołudnie spędziliśmy nad Zalewem Solińskim, pływając wpław, na rowerze wodnym i kajakach. Po powrocie udaliśmy się z wizytą do zaprzyjaźnionej scholi. Wspólnie uczyliśmy się piosenek, tańców i zabaw, które przerywane były kiełbaskami z grilla.
W poniedziałek udaliśmy się na poszukiwanie źródeł Sanu. Byliśmy na samym południowo-wschodnim końcu Polski. Jednakże po drodze wywiązała się tak zajmująca dyskusja na temat dialogu chrześcijan z muzułmanami, że za wcześnie zaczęliśmy wracać i do umownych źródeł Sanu nie dotarliśmy. Otóż jeden z księży wyraził – wbrew polityce Zgromadzenia – swój sceptycyzm odnośnie zaangażowania misjonarzy w dialog z muzułmanami, twierdząc, że chrześcijanie są zbyt ulegli, pozwalając budować meczety w Europie, a godząc się na to, że np. w Algierii nie można na kościele postawić krzyża, nie mówiąc już o zbudowaniu kościoła w Arabii Saudyjskiej. Zainspirowani różnicą zdań obu misjonarzy, zastanawialiśmy się, czy zwykła obecność misjonarzy, którzy nie nauczają ani nie chrzczą, może coś zmienić we współistnieniu tych dwóch wielkich religii; czy nie ma większych potrzeb w innych krajach, gdzie chrześcijanom brakuje kapłanów.
Do domów wróciliśmy pełni zapału misyjnego. Jednym z jego owoców było utworzenie profilu Misjonarzy Afryki na Facebooku. Można pomóc go nam rozpropagować przez polubienie: http://www.facebook.com/ojcowiebiali. Konrad

Szczęść Boże wszystkim czytelnikom Głosu Afryki. Nazywam się Kamil Szostak i jestem tegorocznym klerykiem Ojców Białych – Misjonarzy Afryki. Wspólnie ze swoimi współbraćmi brałem udział w obozie misyjnym, który miał miejsce w pięknych i malowniczych Bieszczadach. Obóz formacyjno-powołaniowy trwał 6 dni. Przez ten, wydawałoby się, krótki czas Ojcowie Biali (o. Otto i o. Bogusław) przybliżyli nam prace jaką wykonują w Afryce oraz ukazali „Czarny Ląd” z całkiem innej perspektywy. Tarnica, Kalwaria Pacławska, zalew Soliński, nauka gry na bębnach to tylko nieliczne elementy jakie udało mi się zobaczyć, poznać podczas tego wyjazdu. Obóz misyjny z pewnością utwierdził mnie w moim przekonaniu, ukazał prawdę o Afryce dzięki misjonarzom oraz pozwolił poznać wielu nowych i wartościowych ludzi. Szereg świadectw o życiu w Afryce, wspólne modlitwy w różnych językach, śpiewy i tańce afrykańskie oraz tysiące niezapomnianych wrażeń – to właśnie ofiarował mi obóz misyjny. Chwała Panu. Kamil