Wchodząc w Nowy Rok jako wspólnota Misjonarzy Afryki, jesteśmy pod wrażeniem papieskiego orędzia na 59. Światowy Dzień Pokoju. Kilka dni temu nasz współbrat pracujący na polu Sprawiedliwości i Pokoju przesłał nam wiadomość z prostą zachętą, by sięgnąć po treść tego dokumentu. Chyba rzeczywiście warto.
Papież dotyka bowiem tematów, które dla wielu z nas w minionym roku były źródłem niepokoju i pytań — także tych zadawanych w pośpiechu, w serwisach informacyjnych, często sprowadzających się do jednego: czy będzie wojna. Orędzie nie daje łatwej odpowiedzi. Zamiast tego papież poszerza perspektywę i proponuje chrześcijański sposób patrzenia: uznać pokój nie tylko za wartość, ale — na wzór Chrystusa — przyjąć go jako dar.
Streszczenie:
Punktem wyjścia orędzia jest ewangeliczne pozdrowienie Zmartwychwstałego: „Pokój wam”. Papież przypomina, że nie jest to puste życzenie, lecz słowo, które ma moc przemieniać człowieka i rzeczywistość. Pokój nie jest odległym ideałem, lecz obecnością, która chce w nas zamieszkać. Dlatego tak mocno wybrzmiewa wezwanie św. Augustyna: jeśli chcemy przyciągać innych do pokoju, musimy najpierw sami nim żyć i pozwolić, by w nas płonął.
Ten pokój — jak podkreśla papież — „nie jest taki, jak daje świat”. Jezus wybiera go w chwili zagrożenia i lęku, odrzucając logikę miecza. Jest to pokój nieuzbrojony, który nie rodzi się z przemocy ani z przewagi siły, lecz z zaufania Bogu. Taka droga nie jest łatwa i często budzi sprzeciw, także wśród Jego uczniów, a jednak to właśnie ona prowadzi do życia.
Z tej perspektywy papież stawia odważną diagnozę współczesnego świata. Coraz częściej bezpieczeństwo buduje się na strachu, zbrojeniach i konfrontacji, a przygotowanie do wojny bywa uznawane za wyraz odpowiedzialności. Tymczasem prawdziwy i trwały pokój nie wyrasta z równowagi sił zbrojnych, lecz z wzajemnego zaufania, które musi zacząć się w ludzkich sercach i umysłach.
Mocno wybrzmiewa również przestroga przed wykorzystywaniem religii do usprawiedliwiania przemocy i nacjonalizmu. Papież nazywa to wprost bluźnierstwem i przypomina, że odpowiedzią ludzi wierzących ma być życie, które rozbraja. W tym duchu przywołana zostaje postać św. Franciszka z Asyżu — człowieka pokoju, który w świecie wojen i murów wybrał drogę kenozy, pokory i braterstwa.
Orędzie nie pozostawia czytelnika z poczuciem bezsilności. Przeciwnie — przypomina, że pokój nie jest utopią, lecz drogą, którą trzeba podejmować każdego dnia. Zaczyna się ona nie w wielkich strategiach, lecz w sercu człowieka, który przyjmuje dar pokoju i pozwala mu kształtować swoje życie i posługę.
