Dzisiaj w Kościele przeżywamy dziewiąty Światowy Dzień Ubogich. Raz jeszcze przypominamy sobie, że Ewangelia nie jest teorią, lecz drogą, która prowadzi w stronę tych, o których świat często zapomina. Papież Leon XIV w tegorocznym orędziu stawia akcent nie na abstrakcyjne analizy, lecz na bliskość i czułość wobec ludzi zmagających się z kruchością codziennego życia. Echo tej myśli pobrzmiewa także w jego niedawnej adhortacji Dilexit nos, gdzie papież podkreśla, że preferencyjna opcja na rzecz ubogich „nigdy nie oznacza wyłączności ani dyskryminacji innych grup, co byłoby niemożliwe dla Boga”.
To zdanie, choć proste, ma moc przywracania równowagi. Wskazuje, że wybór ubogich nie jest odrzuceniem pozostałych, lecz próbą przywrócenia właściwej perspektywy – takiej, jaką ma Bóg, który widzi przede wszystkim tych, którym brakuje siły, głosu, bezpieczeństwa.
Afrykańskie lustro rzeczywistości
Misjonarze Afryki znają to spojrzenie z bliska. Codzienność ich pracy sprawia, że pojęcie „ubogich” przestaje być kategorią socjologiczną, a staje się twarzą napotkanego człowieka. W jednej parafii mogą bowiem spotkać jednocześnie kobiety zmagające się z brakiem dostępu do wody, młodych bez perspektyw zatrudnienia, osoby starsze pozostawione same sobie, uchodźców wewnętrznych, ale też rodziny, które materialnie radzą sobie lepiej, choć w sercu noszą rany nie mniej głębokie.
To doświadczenie uczy, że ubóstwo ma wiele odcieni i nie pozwala się łatwo zamknąć w definicjach. Afrykańska teologia wyzwolenia z końca XX wieku słusznie podkreślała, że „ubodzy” nie są monolitem. Ten sposób myślenia, choć urodzony w innym czasie, wciąż pomaga misjonarzom odczytywać rzeczywistość z szacunkiem dla jej złożoności.
Pułapka jednostronności
Jednocześnie wieloletnia praktyka misyjna przypomina, że opcja na rzecz ubogich może ulec wypaczeniu, gdy zostanie rozumiana nazbyt wąsko. W niektórych wspólnotach bywało, że tak silnie skoncentrowano się na towarzyszeniu najuboższym, iż nieświadomie pomijano tych, którzy nie mieszczą się w stereotypowym obrazie „ubogiego”. Misjonarze wiedzą, jak łatwo w dobrej wierze stworzyć nową linię podziału – niewidoczną, lecz realną.
W tym świetle zdanie z Dilexit nos staje się swoistym drogowskazem: Kościół ma zaczynać od ubogich, a nie na nich kończyć. Ma wychodzić ku najmniejszym, ale nie zamykać za sobą bram. To nie geografia wykluczenia, lecz topografia miłosierdzia.
Nauka, którą dają ubodzy
Wspólnoty misyjne wielokrotnie odkrywały, że opcja na rzecz ubogich nie jest jedynie nakazem moralnym, lecz szkołą życia. Ubodzy uczą cierpliwości, nadziei, solidarności, a nierzadko także wiary dojrzalszej niż ta, którą misjonarz przywiózł z domu. Nie jest to romantyzowanie trudności, lecz uznanie, że ubóstwo – przyjęte z godnością – potrafi odsłonić prawdy, które łatwo umykają w świecie zabezpieczonym i uporządkowanym.
Ta nauka jest jednym z najcenniejszych darów misji. To dzięki niej opcja na rzecz ubogich przestaje być punktem programu, a staje się stylem patrzenia, który kształtuje relacje, decyzje duszpasterskie i sposób rozumienia Kościoła.
Wezwanie do równowagi
Światowy Dzień Ubogich nie jest jedynie okazją do refleksji – jest zaproszeniem do korekty spojrzenia. Misjonarze Afryki wiedzą, że Kościół staje się bardziej ewangeliczny wtedy, gdy jego pierwszym odruchem jest czułość wobec poranionych, ale zarazem gdy nikogo nie opuszcza na marginesach.
To właśnie dlatego papieskie przypomnienie z Dilexit nos brzmi dziś tak aktualnie: opcja na rzecz ubogich nie ma nikogo wykluczać. Ma otwierać, porządkować priorytety, przywracać jedność – zgodnie z logiką Boga, który zaczyna od najmniejszych, aby dotrzeć do wszystkich.
Znany youtuber z kanału Podróze Wojownika w odwiedzinach u naszego współbrata br. Jacka Rakowskiego.