Przygotowywaliśmy się do tej Mszy od kilku dni. Chcieliśmy razem, uroczyście, świętować Uroczystość Wszystkich Świętych. Studenci ze wschodniej Afryki – z Tanzanii, Kenii i Rwandy – spotkali się wcześniej, aby przygotować liturgię: wybrać czytania, pieśni, teksty modlitw. Była w tym radość wspólnego działania, ciepło języka kiswahili i poczucie, że nawet będąc daleko od domu, da się tworzyć wspólnotę. Wszyscy się cieszyli, że już w sobotę będziemy modlić się razem, w języku, który tak wielu z nas nosi w sercu.
Jednak radość mieszała się z niepokojem. Już od kilku dni docierały do nas trudne wiadomości z Tanzanii – o zamieszkach po wyborach, o przemocy na ulicach, o młodych ludziach, którzy zginęli, domagając się prawdy i sprawiedliwości. Trudno było nie myśleć o nich podczas modlitwy. W dniu, w którym Kościół wspomina wszystkich świętych – tych znanych i tych cichych, świętych z sąsiedztwa – nasze serca były blisko z tymi, którzy cierpią i tracą nadzieję.
Msza się odbyła. Śpiewaliśmy w języku kiswahili, modliliśmy się za naszych bliskich zmarłych, za przyjaciół, za rodziny w Tanzanii, Kenii i Rwandzie. Ale modliliśmy się także za tych, którzy zostali zastrzeleni na ulicach tanzańskich miast podczas protestów. Wypowiadaliśmy słowa modlitwy, prosząc Boga, by przyjął ich do grona swoich świętych.
W tej Mszy była obecna nadzieja. Nadzieja, która nie rodzi się z politycznych obietnic, ale z Ewangelii czytanej w Uroczystość Wszystkich Świetych: ,,Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. Nadzieja, że przemoc nie ma ostatniego słowa, że w sercach ludzi prostych i wiernych rodzi się pragnienie pokoju i to jest silniejsze niż strach.
Po Mszy spotkaliśmy się jeszcze w naszym muzeum. Rozmawialiśmy, dzieliliśmy się historiami. W oczach studentów była tęsknota, ale i wdzięczność – że tutaj, w Lublinie, mogą mówić o swojej ojczyźnie, o bólu i o nadziei. I że nie są sami.
Kiedy kończyliśmy spotkanie, ktoś cicho powiedział: “Mungu ibariki Tanzania” – Boże, pobłogosław Tanzanię. Te słowa zabrzmiały jak modlitwa i jak obietnica: że nie zapomnimy, że będziemy się modlić, że wierzymy w świat, w którym błogosławieni są nie ci, którzy mają władzę, ale ci, którzy wprowadzają pokój.